Powstania śląskie w 3D

Pogrzeb Wincentego Styczyńskiego. Gliwice, kwiecień 1922

Poniżej znajduje się galeria 5 stereoskopowych fotografii zaprezentowanych, jak nam się wydaje, mniej więcej w porządku chronologicznym. Do obejrzenia w dwóch wersjach: „płaskiej” (skan oryginalnej stereopary na szkle) i trójwymiarowej (tak oglądano je niegdyś w stereoskopach).

Do obejrzenia w wersji 3D niezbędne będą proste okulary anaglifowe (jedna szybka niebieska, druga czerwona). Tanie tekturkowe okulary można kupić m.in. na portalu Allegro.

Anaglifowe okulary 3D

Stereoskopowe zdjęcia przedstawiają kondukt pogrzebowy z trumną z ciałem zamordowanego działacza polskiego na Górnym Śląsku dr. Wincentego Styczyńskiego, wiezioną ul. Zwycięstwa (wówczas Wilhelmstrasse) na dworzec kolejowy w Gliwicach. Wszystkie fotografie autor zrobił stojąc na mostku (i tuż obok) nad rzeką Kłodnicą. Prezentujemy je w kolejności, jak nam się wydaje, w jakiej zostały wykonane. Więcej informacji o Styczyńskim i jego pogrzebie poniżej.

Opis

Msza żałobna odbyła się w Gliwicach 22 kwietnia 1922 roku w kościele pw. Wszystkich Świętych, z którego kondukt z ciałem wyruszył na dworzec. Następnie trumna została przewieziona pociągiem do Poznania, gdzie odbył się właściwy pogrzeb.

Dr Wincenty Styczyński

Wincenty Styczyński (ur. 5 grudnia 1872 w Śremie, zm. 18 kwietnia 1922 w Gliwicach) – polski działacz narodowy, lekarz, w latach 1919-1922 radny miejski, przewodniczący frakcji polskiej w Gliwicach.

Po wybuchu pierwszej wojny światowej został zmobilizowany do armii niemieckiej jako lekarz batalionowy i przydzielony do pracy w szpitalu wojskowym w Gliwicach. Po zakończeniu wojny, pod koniec r. 1918, został członkiem Rady Ludowej na pow. gliwicki. W maju 1919 przemawiał na dwutysięcznej manifestacji polskich mieszkańców Gliwic, domagających się przyłączenia Górnego Śląska do Polski. W wyborach komunalnych 09.XI.1919 został wybrany na członka Rady Miejskiej w Gliwicach; do r. 1922 pełnił w niej funkcję przewodniczącego frakcji polskiej. Po pierwszym powstaniu śląskim w r. 1919 został delegatem PCK w Gliwicach. W latach 1920–21 był członkiem Polskiego Komitetu Plebiscytowego na miasto i pow. gliwicki, a także pełnił funkcję przewodniczącego Towarzystwa Lekarzy Polaków na Śląsku (mimo zawieszenia jego działalności w l. 1914–21). W r. 1920 wystąpił przeciw uchwale lekarzy niemieckich o odmowie leczenia żołnierzy francuskich stacjonujących w Gliwicach.

W maju 1920 Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa na Górnym Śląsku powołała go na polskiego doradcę na miasto i (od lutego 1922) powiat gliwicki przy powiatowym kontrolerze koalicyjnym nadzorującym lokalną administrację. 24.06.1920 Wincenty Styczyński został członkiem Magistratu w Gliwicach; na posiedzeniach Magistratu i Rady Miejskiej bronił praw miejscowej ludności polskiej. Podczas II powstania śląskiego pracował jako lekarz przy powstańczej komendzie etapowej na powiat Gliwice. Był członkiem Polskiego Komitetu Plebiscytowego o obejmującego miasto i powiat. 

Zamach

Po podziale Górnego Śląska pozostał w  mieście pomimo poważnych ostrzeżeń, że może grozić mu niebezpieczeństwo. Nadal przyjmował pacjentów w swoim gabinecie znajdującym się w jego mieszkaniu w nieistniejącym dziś budynku przy Nicolaistrasse 2 (dzisiejsza ul. Mikołowska), w okolicy dzisiejszej ul. Dworcowej. Polska prasa podawała, że zanim doszło do udanego zamachu na Styczyńskiego, miała wcześniej miejsce nieudana próba zabójstwa. Wezwany do chorej kobiety mieszkającej ponoć pod miastem (pod wskazanym adresem nikogo nie zastał), ostrzeżony o czekających w drodze powrotnej zabójcach przez Niemca o nazwisku Sparwasser, wrócił do Gliwic inną drogą. Sparwasser pracował jako kierowca w niemieckojęzycznej gliwickiej gazecie „Oberschlessiche Volskssimme”. Informację potwierdzałby fakt, że Sparwasser, który już podpadł wcześniej swoim rodakom informując Francuzów o ukrytej przez bojówkarzy broni, został wkrótce także zamordowany przez nieznanych sprawców. Styczyński otrzymywał wielokrotnie anonimowe listy z pogróżkami, w których grożono mu śmiercią. Ostatni z nich został doręczony w przeddzień zamachu, w poniedziałek 17 kwietnia. Gliwicki lekarz nie zamierzał jednak wyjeżdżać, wcześniej zapowiedział „Nie opuszczę Gliwic prędzej póki nie wypełnię tutejszych swych obowiązków politycznych”. 

Styczyński został zamordowany we wtorek 18 kwietnia 1922 w drzwiach swego gabinetu (gdy prosił kolejnego pacjenta) przez bojówkarza niemieckiego, który strzelił mu dwukrotnie w głowę zabijając na miejscu. Mimo próby zatrzymania go przez gosposię lekarza, którą uderzył rewolwerem w głowę, i zarządzonego pościgu sprawca nie został ujęty.

Styczyński został zastrzelony zaledwie tydzień po pogrzebie żołnierzy francuskich zabitych w wyniku eksplozji materiałów wybuchowych (seria slajdów z tego wydarzenia znajduje się także w kolekcji).

Zbrodnia wywołała ogólne oburzenie. Styczyński był dość szanowany, także przez licznych Niemców w Gliwicach. Zawsze udzielał pomocy lekarskiej, bez względu na narodowość, potrafił też nie brać zapłaty (lub przyjmować symboliczne kwoty) od biedniejszych obywateli miasta. Niemiecki burmistrz Gliwic zaoferował pomoc w organizacji pogrzebu (i pokrycie kosztów), ale ustanowiony specjalnie polski Komitet Pogrzebowy odmówił.

Pogrzeb

Uroczystości żałobne odbyły się w Gliwicach w sobotę 22 kwietnia 1922. Trumna z ciałem Wincentego Styczyńskiego została wyprowadzona z jego mieszkania przy ul. Mikołowskiej. Po odmówieniu przez żałobników zgromadzonych przed domem kilku modlitw, trumnę umieszczono na ozdobnym karawanie. Nie wygłoszono okolicznościowej mowy pożegnalnej. Kondukt wyruszył do kościoła pw. Wszystkich Świętych. Kondukt prowadziło duchowieństwo z trzech gliwickich parafii i brat zmarłego poseł na sejm Rzeczypospolitej z Wielkopolski, ks. Tadeusz Styczyński (proboszcz z Grodziska Wielkopolskiego). Znajdująca się w kondukcie orkiestra (będzie także uczestniczyć w drodze na dworzec kolejowy), która grała melodię „Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej do Ciebie Panie zanosimy głos” Muzyka skomponowana przez Józefa Nikorowicza w 1847 roku, razem z tekstem Kornela Ujejskiego była pod koniec XIX wieku nieformalnym hymnem polskim.

W kościele odbyła się msza żałobna, którą celebrował brat zmarłego ks. Tadeusz Styczyński (20 lat później także zginie z rąk niemieckich w obozie koncentracyjnym w Dachau!). Okolicznościowe kazanie wygłosił bliski przyjaciel dr Styczyńskiego, ks. proboszcz z podgliwickich Gierałtowic, Władysław Robota.

Po mszy z kościoła wyruszył kondukt żałobny. Wzięły w nim udział delegacje Naczelnej Rady Ludowej, Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej, oraz organizacji społecznych. A także wielu wysokich rangą oficerów francuskich.

Już dniu zabójstwa Styczyńskiego (od godz. 18.00) gen. de Champeaux, pełniący także funkcje komendanta Gliwic, ogłosił stan oblężenia na terenie powiatów gliwickiego i zabrzańskiego. Jego warunki opublikowano w lokalnej prasie. Francuzi obawiali się rozruchów. W 1920 roku śmierć innego polskiego lekarza dr Andrzeja Mielęckiego w Katowicach przyspieszyła, jak się przyjmuje, wybuch II powstania śląskiego. Mielęcki zginął z rąk niemieckich bojówkarzy, gdy udzielał pomocy Niemcom (sic!) ranionym w czasie rozruchów przez francuskich żołnierzy. Początkowo „tylko” ranny został później wyciągnięty z ambulansu, skatowany i wrzucony do rzeki. Ponieważ Wincenty Styczyński był formalnie także urzędnikiem koalicyjnym, jego pogrzeb był w pewnym sensie uroczystością państwową (Międzysojusznicza Komisja była przecież rodzajem tymczasowego rządu). W obawie przed prowokacjami trasę konduktu ochraniał więc szpaler wojskowy.

Z kościoła pw. Wszystkich Świętych wyruszył uroczysty kondukt żałobny prowadzony przez wikarego Augustyna Koźlika (współpracował przedtem z Polskim Komisariatem Plebiscytowym). Trumna jechała na karawanie udekorowanym wieńcami pogrzebowymi. Za nim szli najbliżsi krewni (Styczyński nie był żonaty i nie miał dzieci, ale z Wielkopolski przyjechało wielu członków jego rodziny). Przedstawiciele polskiej inteligencji, oficjalne delegacje. W kondukcie na dworzec kolejowy (w zasadzie na dworzec przetokowy – Rangierbanhof), wzięło udział kilka tysięcy osób (czy nawet kilkanaście tysięcy, jak, być może zawyżając ich liczbę, podawała lokalna polska prasa). Wiele osób żegnało polskiego działacza stojąc  na chodnikach na trasie przejazdu konduktu. Poza miastem odbyło się kilka wieców protestacyjnych. Następnie trumna z ciałem została przewieziona do Poznania, z którego pochodził Styczyński, gdzie odbył się właściwy pogrzeb. Wincenty Styczyński został pochowany z honorami 25 kwietnia w Poznaniu w rodzinnym grobowcu na cmentarzu św. Wojciecha. Pogrzeb stał się manifestacją narodową; nad grobem Styczyńskiego przemawiał sam Wojciech Korfanty.